Pierwsza wizyta u fryzjera po kwarantannie

Czekaliśmy na ten moment długo… ja to ja, sama sobie przycinałam grzywkę kiedy uznałam, że jest już za długa, a włosy malował mi mąż, w końcu robi to od lat 🙂 gorzej z moimi chłopakami przy moich zdolnościach mogłabym ich opędzlować jedynie na łyso… Tak więc jak tylko pojawiło się zielone światło w sprawie otwarcia na nowo salonów fryzjerskich od razu wykonałam telefon do salonu z nadzieją, że może jednak załapiemy się na wizytę w tym miesiącu a przed oczami miałam tłumy kobiet szturmujące wejście do salonu fryzjerskiego.

A było to tak

W poniedziałek nawet nie próbowałam dzwonić, ale we wtorek nie wytrzymałam i wykonałam tel. jak się domyślacie nie udało mi się od razu dodzwonić, ale Pani Ania oddzwoniła, i myślę sobie pewnie będziemy teraz czekać z miesiąc na wizytę, jakie było moje zdziwienie od razu na drugi dzień cała nasza trójka popędziła na wizytę z sympatyczną Panią Anią z naszego osiedlowego salonu, aż podskoczyłam z radości, że tak szybko nam się udało dostać na wizytę, a muszę Wam powiedzieć, że salony przyjmują teraz ograniczoną liczbę klientów, wszystko zależy też od powierzchni danego salonu. Nasza Pani fryzjerka pracuje sama, stanowiska nie były oddzielone plexi, ponieważ w obecnej sytuacji pracuje na jednym stanowisku i po każdym kliencie przeprowadza odpowiednio dezynfekcje, pracuje w przyłbicy.

Kliencie są różni

Ile ludzi tyle charakterów, my poszliśmy normalnie na luzie i z uśmiechami na buzi pod maseczkami, uzbroiliśmy się również w rękawiczki, które w salonie zdezynfekowaliśmy, ale są i tacy, którzy wymagają od fryzjerki, żeby miała kombinezon, trochę to śmieszne, jak się boją, niech nie przychodzą do fryzjera.

Syn całą sytuację skwitował tak

” No nareszcie” dodam, że podczas kwarantanny mój 5 letni syn stwierdził, że ożeni się z naszą Panią fryzjerką i nie ważne, że ma już męża i dzieci, a do tego jest starsza od niego, on będzie jej drugim mężem i koniec 🙂 więc tym bardziej ucieszył się z wizyty w salonie, po tak długiej przerwie, buzia mu się nie zamykała, gadał jak nakręcony, radia nie potrzeba. Mają wspólny język z Panią Anią, ponieważ Panią Ania zna się trochę na Zinksach, bo jej starszy syn też zbierał te cudaki dlatego jest zorientowana w temacie całkiem nieźle, to imponuje mojemu małemu łobuziakowi.

Nowe zasady

Działania salonów wcale nie są takie straszne, mimo maseczek i rękawiczek, nasza wizyta przebiegła bardzo dobrze, chłopcy są dopieszczeni, syn zadowolony, że wreszcie mógł odwiedzić swoją ulubioną Panią fryzjerkę. Tata wreszcie nie wygląda jak wyleniały lew, a ja nareszcie mam idealne cięcie na grzywce. Bardzo lubię ten nasz osiedlowy salon i mimo tego, że nie jest super nowoczesny i nie wygląda jak z okładki gazety, to czuje się w nim naturalnie i po domowemu a to chyba bardzo ważne, żeby czuć się dobrze na fotelu fryzjerskim. Nie biegam często do fryzjera, parę razy do roku, ale w tym salonie czuje się komfortowo. Nie mogę wstawić zdjęć z salonu, ponieważ nie można używać telefonów. Ot cała wyprawa do salonu fryzjerskiego po kwarantannie…

Tagi:
Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
View all comments
Beata M.
3 miesięcy temu

Ja ostatnio zapuściłam włosy 😉 chcąc nie chcąc. Teraz czas na zmiany 🙂

Słodko Słodka
3 miesięcy temu
Reply to  Beata M.

U mnie aż tak bardzo nie widać, związuje włosy i już, tylko grzywka na widoku 😉 ale chłopaki to normalnie… w końcu piękni i młodzi 🙂

Di bloguje
3 miesięcy temu

Też mam fryzjera za sobą. Bez kawki, ale miło. Siedziałam ponad 2 h i pani pozwoliła skorzystać z telefonu – oczywiście po uprzedniej dezynfekcji.

Słodko Słodka
3 miesięcy temu
Reply to  Di bloguje

Od razu inaczej człowiek się czuje po fryzjerze, 🙂

Paulina
3 miesięcy temu

Jahahah, słodki syn. Zgadzam się z tym, że jak ktoś się boi, to najlepiej niech nie idzie do fryzjera, tylko poczeka jeszcze trochę!

Katarzyna
1 miesiąc temu

U nas sami fryzjerzyliśmy. Ja obcinałąm mamę i Karola, a mnie córka. Nawet nieźle nam to wychodziło, zważając,że i tak nie musieliśmy się nikomu prezentować w tych fryzurach. Dopiero w ubiegłym tygodniu wybrałam się do fryzjera. Ale było święto!